I
Gazeta
Był ciepły, wiosenny poranek. Słońce w Oxnard zaczęło wychylać się zza chmur i zrobiło się nieco cieplej, choć silny wiatr wiejący od wschodu ostudził ambicje tych, którzy zamierzali pojeździć na rowerze. Nawet chłopaki z lokalnej drużyny futbolowej zdecydowali się na trening na hali, żeby nie rozłożyć się przed rozpoczęciem rundy wiosennej. Alexander Godshine mimo to postanowił wyjść z domu. Drzwi jednego z wielu szarych, monotonnych domków na Huerta Street w hiszpańskiej dzielnicy otworzyły się, po czym przez próg przeszedł niski, szczupły młodzieniec. Błękitna bejsbolówka L.A. Dodgers przykrywała jego kędzierzawe, rude włosy, a daszek czapki rzucał cień na jego piegowatą twarz. Ubrany w czarną, skórzaną kurtkę, granatowe, starte dżinsy i wysłużone już adidasy, zamknął drzwi na klucz, po czym włożył go do prawej kieszeni. "W prawej klucz i portfel, w lewej Samsung. Grunt to organizacja" - pomyślał, po czym zszedł po schodach na trotuar, naciągnął na głowę kaptur z bluzy pod kurtką, po czym ruszył w dół ulicy. Minął stoisko z gazetami i ujrzawszy sprzedawcę, który pochował wszystkie gazety z racji wichury, odezwał się:
-Interes zamarł, sir?
-Nic mi nie mów, chłopcze. Przez tę cholerną pogodę tracę klientów. Nikt nie wychodzi z domu, nikt nie widzi nagłówków, nikt nie kupuje gazet. Wszystko sprowadza się do jednego - jak tak dalej pójdzie, oskarżę meteorologów o spisek przeciwko kioskarzom. - roześmiał się. - W czymś Ci pomóc?
-Nie, w niczym, dziękuję... chociaż, w sumie... Mógłbym zerknąć na 16 stronę "L.A. Spectatora"? - zapytał.
-Jasne - skwitował Burrow, po czym podał młodemu egzemplarz gazety. Ted Burrow pracował jako newsagent od 1990 roku. Przez te 10 lat wyuczył się już na pamięć rozkładu bloków tematycznych w poszczególnych gazetach, toteż zdziwiła go nieco prośba chłopca. Po chwili wahania dopowiedział - Tylko nie za bardzo wiem, czemu interesuje Cię akurat kronika kryminalna.
Alex, zajęty czytaniem stronicy, potrzebował chwili, by zorientować się, że kioskarz go o coś pytał.
-He?.. a, no, poza nekrologami to kolejna rubryka, w której pisana jest sama prawda. - zbył sprzedawcę, po czym dodał: - Ja chyba kupię tę gazetę.
Wyjął z kieszeni jednodolarowy banknot z wizerunkiem Georga Washingtona, wręczył go sprzedawcy, po czym ruszył dalej z gazetą pod pachą.
Po kilkunastu minutach doszedł do gmachu Biblioteki Publicznej w Oxnard. Zdjął kaptur, wszedł do środka i usiadł na jednej z ławek w hallu, po czym otworzył raz jeszcze zakupioną wcześniej gazetę. Ponownie przejrzał nagłówki, przy czym jego wzrok przykuł jeden. To, co przeczytał pod nim, spotęgowało zdumienie.